Krótka rozprawa na temat braków kadrowych w Policji

Już od dłuższego czasu, śledząc doniesienia medialne, możemy uzyskać przeświadczenie, że w Polskiej Policji źle się dzieje. Głównym problemem, z jakim borykają się polskie służby mundurowe to coraz większe braki kadrowe. Dowody na to przedstawiają nam media komercyjne, a także te, za które odpowiadają mundurowe związki zawodowe. Niestety część doniesień, to zwykła manipulacja, a jej  celem jest wywołanie wśród odbiorców negatywnych emocji.

Głównym problemem, z jakim boryka się Polska Policja, to coraz większe braki kadrowe. Trzeba jednak pamiętać, że dotyczy to nie tylko nas, ale także w równym stopniu Wojska Polskiego, Straży Pożarnej, Straży Miejskiej czy Inspekcji Transportu Drogowego. Z problematyką braku rąk do pracy mierzą się wszystkie gałęzie gospodarki polskiej. W okresie szybkiego rozwoju gospodarczego nasz kraj „zatęsknił” za wszystkimi, którzy kilka lat temu (nie widząc dla siebie perspektyw na przyszłość) wyjechali na przysłowiowy „zmywak”. Braków kadrowych nie „załatała” nawet niemal dwumilionowa ukraińska emigracja.

Wszystkim narzekającym na sytuację w kraju pragnę przypomnieć, że przedstawiony przeze mnie problem nie jest domeną naszego narodowego podwórka, ale całego regionu. Dynamiczny rozwój gospodarek Europy Środkowej zminimalizował bezrobocie i wymusił wzrost płac. Największy skok możemy zaobserwować na obszarach mniejszych gospodarek, takich jak czeska, gdzie średnia płaca wzrosła w I kwartale rok do roku o 8,3 proc.

Gospodarka a sytuacja w Policji

Wymuszony przez rozwój gospodarki wzrost płac dotknął także służby mundurowe. W artykule pt. „co udało się uzyskać do tej pory..”  opisałem, że nasze pensje od 2016 roku  wzrosły o ok. 670 zł brutto (w zależności od grupy itd.). Miało to poprawić konkurencyjność wynagrodzeń za służbę w stosunku do innych prac zarobkowych. Parafrazując klasyka – skoro jest tak dobrze, to dlaczego według związków, jest tak źle? W celu złagodzenia powstałego dysonansu odpowiadam, że w tym samym artykule napisałem o postulatach Zarządu Głównego NSZZ Policjantów dotyczących m.in. dalszych podwyżek, które powinny wynieść przynajmniej 650 zł (kto z nas nie chce zarabiać więcej!). Postulaty te do tej pory nie zostały spełnione, w związku z tym nad naszymi głowami wisi akcja protestacyjna.

Jednocześnie trwa swoista wojna informacyjna mająca udowodnić nam i społeczeństwu, że sytuacja kadrowa w Polskiej Policji (spowodowana niskimi zarobkami) jest wręcz katastrofalna. Doniesienia na ten temat pojawiają się w komercyjnych mediach (prasa, Internet, telewizja), a także na stronach internetowych Zarządu Głównego oraz Zarządów Terenowych NSZZ Policjantów w całej Polsce. Coraz częściej pod tę wojnę informacyjną „podpina się” opozycja, która szuka kolejnej płaszczyzny do politycznej ofensywy. Wszyscy kojarzymy także słynną akcję bilbordową z przesłaniem, że oto jesteśmy niczym herosi, których altruizm predestynuje do narażania życia dla innych za marne pieniądze. Efekt takiej kampanii był niestety łatwy do przewidzenia. Zdjęcia z bilbordów zaczęły być wyśmiewane i krytykowane w internetowych komentarzach, a społeczeństwo zaczęło się faktycznie zastanawiać, czy przemawia przez nas altruizm, czy bardziej egoizm.

Na fali wojny informacyjnej wiele osób szuka choćby szczątkowych informacji udowadniających braki kadrowe w Policji. Niestety zdarza się, że problem ten nie jest przedstawiany obiektywnie. Do takiej sytuacji doszło na facebook’owej stronie Zarządu Głównego NSZZ Policjantów, gdzie nad artykułem pt. „Kolejnych 20 policjantów w Polskiej Policji. KWP Kraków zachęca kolejnych kandydatów do służby” pojawił się opis „Chmara policjantów w Krakowie. Pchają się drzwiami i oknami”. Ten ironiczny wpis spowodował oczywiście wysyp komentarzy, na których tak bardzo zależało niemającemu wiedzy na temat sytuacji w małopolskim garnizonie autorowi. Wtedy w obronie dobrego imienia małopolskiej policji stanął jej rzecznik mł. insp. Sebastian Gleń, który w komentarzu sprostował, że w jednym miesiącu przyjmowanych jest 20 a w innym 100 policjantów. Dodam od siebie, że zależy to zapewne od ilości wolnych miejsc w szkołach kształcących adeptów sztuki policyjnej. Oczywiście, poprzedni, negatywny komentarz zdążył już „pójść w świat”. Takich przykładów jest dużo więcej, dlatego apelujemy, żeby wszelkie doniesienia medialne i wpisy internetowe traktować  z dużą rezerwą i kształtować własną opinię w oparciu o racjonalne argumenty.